tłumacz

2011-10-22 11:32:25

bycie tłumaczem to nie w kij pierdział...
to zaszczyt, wyróżnienie ale i obowiązek - przynajmniej u nas w domu..
a tłumaczem tym - chcąc nie chcąc - został Franek, który jako jedyny rozumie wszystko to co chce powiedzieć 4 lata młodsza od niego siostra.
Hanka gada coraz więcej. Coraz więcej też można zrozumieć z tego co mówi - niestety nie wszystko jeszcze.
i czasami tak jak wczoraj, zdarzają się sytuacje, że i 10 razy powtarza to samo, a ja za nic nie jestem w stanie jej zrozumieć. staram się naprawdę jak cholera. ale dupa zbita. zero. porażka.
i jak już widzi, że nic z tego nie będzie, zrezygnowana idzie po Franka, prowadzi go do mnie za rękę i mówi mu dokładnie to co mi powtarzała tyle razy.
A na koniec mówi: "a teraz powiedz Lanio (tak Hania nazywa Franka) do tata co ja chce"
no i Franek mówi. bez żadnego wysiłku, kombinowania, czasami nawet nieco znudzony. od razu tłumaczy na ogólnie zrozumiały język to co Hanka chciała nam przekazać
i dla mnie są to jakieś czary, magia..
i czuję wtedy taki mały żal, że oni są razem w takim świecie i władają takimi językami, których ja już nie znam, które zapomniałem
a przecież kiedyś je znałem...

skomentuj (0)
Strona główna