Rzadko, bo rzadko ale czasem trafiają się ludzie których po prostu nie trawię.
nie trawię i już. denerwuje mnie sam ich widok. co dopiero mówić o rozmowie itd.
nie wiem czemu tak się dzieje ale tak po prostu jest i muszę się z tym pogodzić.
są osoby które wysysają ze mnie energię.
na swój prywatny użytek nazywam je "żaby szerokoustne"
na ostatnie narty pojechaliśmy większą grupą. tak ze 20-25 osób i jakoś tak się podzieliliśmy w codziennej jeździe, że żonka (która jeździ ode mnie lepiej, no i na nartach a nie na desce) jeździła z jednym chłopakiem, który też jeździł super, a ja jeździłem z jego żoną - stu procentową żabą szerokoustną. mieliśmy podobny rytm i nie musieliśmy na siebie zbyt długo czekać przy wyciągach. jak tak sobie pomyślę to w sumie był to jedyny plus.
niestety dziewczyna ta miała jedną podstawową wadę: zdecydowanie za dużo gadała.
A gadała wszędzie. Na wyciągu, w knajpie, na stoku, w samochodzie, wieczorem na imprezie itd. itd… niekończący się monolog i potok słów.
Przy tym jej barwa głosu przypomina nieco głos posłanki Senyszyn jeżeli wiecie co mam na myśli...
Byłem zmęczony już po pierwszym dniu, a jeździliśmy prawie tydzień. Pod koniec mówiłem już wprost że się wyłączam i zakładałem słuchawki na uszy.
Najczęściej był to Rage Against the Machines. Głośna i ostra muzyka – tak żeby odreagować na desce.
No i w ostatni weekend zaprosili nas do siebie na oglądanie zdjęć i ogólnie spotkanie, bo wcześniej się nie znaliśmy a mieszkają niedaleko.
No i pojechaliśmy. Ja byłem kierowcą. Koło 20 wszyscy byli już ładnie wstawieni winem – oprócz mnie i dzieci oczywiście.
No i po kilku butelkach wina się zaczęło:
- A może zostaniecie u nas na noc?
- Dziękuję za propozycję ale nie. Nie jesteśmy przygotowani. Poza tym córcia boi się spać w obcym miejscu.
- No zostańcie. Będzie fajnie. Będziesz mógł się napić.
- Nie, naprawdę dziękuję.
- Jak chcesz przygotuję wam łóżka i piżamy nawet.
- Dziękuję ale wrócimy do domu.
- A jutro rano zrobimy wam śniadanie. Dzieci będą zadowolone i Wy na pewno też.
- (kurwa, kurwa, kurwa, nie, nie, nie!!!!!) Naprawdę dziękuję ale nie.
- No tak ładnie Cię proszę.. no zostańcie.
- Nie dzięki. Chcę sobie jeszcze popracować w domu.
- Ojej. A co będziesz robił?
- Chcę zrobić szafkę na buty i poszlifować trochę desek w garażu.
- I będzie Ci się chciało? W sobotę w nocy?
- Tak będzie mi się chciało. Muszę odreagować. Ja w ten sposób odpoczywam.
- Naprawdę? A co odreagować? Jak tak można odpoczywać?
- Można. Ja przynajmniej potrafię. (uciec.. chcę stąd uciec...!)
itd. itd…
Pojawił się też pomysł (nie nasz) żeby pojechać razem na wakacje.. – uff... mam nadzieję że nic z tego nie wyjdzie.
zostać więc nie zostaliśmy, a ja pracowałem prawie do 2 w nocy.
i odreagowałem.
i dobrze.